Strona głównaFinanseDlaczego „oszczędzam od przyszłego miesiąca” nie działa

Dlaczego „oszczędzam od przyszłego miesiąca” nie działa

To jedno z najczęściej powtarzanych finansowych kłamstw, szeptanych sobie przy kasie w sklepie, podczas planowania wakacji albo tuż po otrzymaniu wyciągu z karty kredytowej. „Zacznę oszczędzać od przyszłego miesiąca”. Brzmi rozsądnie, prawda? To obietnica kontroli, dojrzałości i odpowiedzialności. Jest w niej jednak pewien fundamentalny błąd. „Przyszły miesiąc” w tym kontekście nie jest datą w kalendarzu. To mityczna kraina, w której jesteśmy lepsi, bardziej zdyscyplinowani i wolni od dzisiejszych pokus. Kraina, która nigdy nie nadchodzi.

Prawdziwy problem z tą obietnicą nie leży w braku dobrych intencji, lecz w głęboko zakorzenionych mechanizmach psychologicznych, które rządzą naszymi decyzjami. Zrozumienie ich jest pierwszym krokiem, by wyrwać się z cyklu odkładania na wieczne „później”.

Iluzja „idealnego jutra”

„Przyszły miesiąc” jawi się jako czysta karta. To czas, kiedy nie będzie już niespodziewanych wydatków, urodzin znajomych, pilnych napraw czy sezonowych wyprzedaży. W tej wyimaginowanej przyszłości nasz budżet jest idealnie zbilansowany, a siła woli niezachwiana.

Problem polega na tym, że gdy nadchodzi 1. dzień nowego miesiąca, przynosi on ze sobą własny zestaw wyzwań, pokus i „jednorazowych okazji”. Staje się teraźniejszością, z całym jej chaosem i niedoskonałością. Wtedy znów spoglądamy w horyzont i obiecujemy sobie, że ten następny miesiąc na pewno będzie tym właściwym.

To psychologiczna pułapka znana jako błąd planowania (planning fallacy). Mamy tendencję do niedoceniania czasu i zasobów potrzebnych do wykonania przyszłych zadań, opierając swoje prognozy na nierealistycznie optymistycznym scenariuszu. Zakładamy, że przyszłość będzie prostsza i bardziej przewidywalna niż teraźniejszość, co niemal nigdy nie jest prawdą.

Kim jest Twój przyszły „ja”?

Neuronauka i psychologia behawioralna dostarczają fascynujących dowodów na to, dlaczego tak łatwo obciążamy przyszłość naszymi obowiązkami. Kiedy myślimy o sobie za 10, 20 czy 30 lat, w naszych mózgach aktywują się obszary odpowiedzialne za myślenie o… innych ludziach.

Twój przyszły „ja” jest dla Twojego mózgu kimś na kształt odległego znajomego. Łatwo jest zrzucić na niego odpowiedzialność za oszczędzanie na emeryturę, tak samo jak łatwiej jest obiecać pomoc komuś obcemu w odległym terminie, niż poświęcić swój czas tu i teraz. Ta psychologiczna przepaść między naszym obecnym a przyszłym „ja” sprawia, że odczuwamy mniejszą emocjonalną presję, by zadbać o jego dobrostan. Przecież on sobie jakoś poradzi. To my, dzisiaj, potrzebujemy tej nowej pary butów.

Przeczytaj też:  Jak założyć konto bankowe

Decyzja „zacznę od przyszłego miesiąca” jest więc w istocie aktem przekazania niewygodnego zadania komuś, z kim nie czujemy silnej więzi.

Pułapka natychmiastowej gratyfikacji

Nasz mózg jest ewolucyjnie zaprogramowany, by preferować natychmiastowe nagrody nad odroczonymi korzyściami. To mechanizm, który zapewniał przetrwanie naszym przodkom. Znaleziona jagoda była więcej warta niż obietnica upolowania mamuta za tydzień.

Dziś ten sam mechanizm, nazywany ukierunkowaniem na teraźniejszość (present bias), działa na naszą niekorzyść. Przyjemność wypicia kawy na mieście (natychmiastowa, namacalna nagroda) jest dla mózgu znacznie bardziej pociągająca niż abstrakcyjna koncepcja bezpieczeństwa finansowego za 30 lat (odroczona, nienamacalna korzyść).

Każda decyzja o odłożeniu pieniędzy to mała bitwa między naszym racjonalnym, planującym umysłem a pierwotnym, impulsywnym systemem dążącym do natychmiastowej przyjemności. Odkładając decyzję na „przyszły miesiąc”, pozwalamy impulsywnemu systemowi wygrać dzisiejszą bitwę, łudząc się, że w przyszłości racjonalny umysł będzie silniejszy. To rzadko się zdarza.

Koszt odkładania, czyli cichy wróg procentu składanego

Odkładanie oszczędzania na później ma bardzo wymierny, matematyczny koszt. Najpotężniejsza siła w świecie finansów, procent składany, działa na naszą korzyść tylko wtedy, gdy damy jej najważniejszy składnik: czas.

Albert Einstein miał nazwać procent składany ósmym cudem świata. To mechanizm, w którym odsetki od kapitału są do niego doliczane i same zaczynają generować kolejne odsetki. Efekt kuli śnieżnej. Każdy miesiąc zwłoki to nie tylko brak kolejnej wpłaty, ale przede wszystkim utrata potencjalnych zysków, jakie ta wpłata mogłaby wygenerować przez dziesiątki lat.

Rozważmy prosty przykład. Dwie osoby chcą zgromadzić kapitał na emeryturę, odkładając 300 zł miesięcznie przy założeniu średniej rocznej stopy zwrotu 7%.

  • Osoba A zaczyna w wieku 25 lat i oszczędza regularnie do 65. roku życia (40 lat).
  • Osoba B odkłada decyzję o 10 lat i zaczyna w wieku 35 lat, również oszczędzając do 65. roku życia (30 lat).
Przeczytaj też:  Biznes bez planu, ale z ambicją

Osoba A przez 40 lat wpłaci łącznie 144 000 zł. Na jej koncie w wieku 65 lat znajdzie się około 790 000 zł. Osoba B przez 30 lat wpłaci łącznie 108 000 zł. Na jej koncie w wieku 65 lat będzie około 363 000 zł.

Dziesięć lat zwłoki, czyli „tylko” 120 odłożonych miesięcy, kosztowało osobę B ponad 427 000 zł. To jest realna cena obietnicy „zacznę później”. Czas jest zasobem, którego nie da się odzyskać.

Jak oszukać własny umysł i zacząć dzisiaj?

Skoro wiemy, że walka z naszą naturą jest z góry przegrana, zamiast walczyć, spróbujmy ją przechytrzyć. Zamiast polegać na sile woli, która jest zasobem wyczerpywalnym, stwórzmy system, który działa za nas.

Zaprzyjaźnij się z przyszłością

Aby zniwelować psychologiczną przepaść, spróbuj nadać swojemu przyszłemu „ja” bardziej konkretny kształt. Zastanów się, jak chcesz, żeby wyglądało Twoje życie za 20 lat. Gdzie chcesz mieszkać? Co robić? Zapisz to. Oszczędzanie przestanie być wtedy abstrakcyjnym obowiązkiem, a stanie się narzędziem do budowy życia, którego pragniesz. Odkładasz pieniądze dla kogoś, kogo zaczynasz poznawać i lubić.

Uczyń oszczędzanie niewidzialnym

Najskuteczniejsza metoda walki z pokusą natychmiastowej gratyfikacji to usunięcie momentu decyzyjnego. Ustaw w banku zlecenie stałe na konto oszczędnościowe dzień po otrzymaniu wynagrodzenia. Pieniądze znikną z Twojego rachunku bieżącego, zanim zdążysz je zobaczyć i mentalnie „wydać”. Traktuj oszczędności jak każdy inny rachunek, który trzeba zapłacić. Najpierw płacisz sobie, potem reszcie świata.

Zacznij od absurdu

Paraliżuje Cię myśl o odkładaniu dużej kwoty? W porządku. Zacznij od kwoty tak małej, że jest niemal śmieszna. 50 zł? 20 zł? Nawet 10 zł. Celem nie jest zbudowanie fortuny w pierwszym miesiącu. Celem jest zbudowanie nawyku. Chodzi o przełamanie psychologicznej bariery startu. Gdy nawyk się utrwali, a zlecenie stałe będzie działać w tle, zwiększenie kwoty stanie się znacznie łatwiejsze.

Przeczytaj też:  Podstawy domowego budżetu

Obietnica „od przyszłego miesiąca” to wygodne znieczulenie, które pozwala nam czuć się dobrze z dzisiejszymi złymi decyzjami. Prawdziwa zmiana nie zaczyna się jednak od wielkich planów na idealną przyszłość, ale od małej, niedoskonałej akcji podjętej tu i teraz. Najlepszy moment na rozpoczęcie oszczędzania był wczoraj. Drugi najlepszy jest dzisiaj.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Musisz przeczytać